Przez lata uciekała od stawiania własnej tożsamości w centrum swojej pracy. Dziś właśnie ona staje się punktem wyjścia do opowiadania o tym, jak Polska patrzyła na Czarność i Afrykę Subsaharyjską. Z Oliwią Bosomtwe, kuratorką wystawy „Drogi czarnych wkraczają na biały ląd” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, o historii, pamięci i szukaniu swojego miejsca w tej opowieści rozmawia Anka Wandzel.
Zanim zostałaś kuratorką, byłaś badaczką, muzealniczką, dziennikarką i pisarką. Jak Twoje wcześniejsze wybory zawodowe wpłynęły na twoją pracę nad wystawą „Drogi czarnych wkraczają na biały ląd”?
Myślę, że każda wystawa jest przedsięwzięciem interdyscyplinarnym. Ekspozycja pokazywana w MSN łączy sztukę różnych mediów z archiwaliami i refleksją na skrzyżowaniu historii społecznej i sztuki. Bez wątpienia wymienione przez ciebie doświadczenia wpływają na moją perspektywę i zapewne wzmacniają tę interdyscyplinarną perspektywę. Pracowałam w Muzeum Warszawy najpierw jako producentka wystaw, a później jako muzealniczka w zespole opiekującym się kolekcją fotografii, co na pewno pozwoliło mi lepiej poznać i zrozumieć pewną wewnętrzną logikę instytucji kultury i proces tworzenia wystawy. Przez pewien czas pracowałam w obszarze digitalizacji zbiorów kultury - z perspektywy czasu jestem wdzięczna wszystkim osobom, które w różnych placówkach uczestniczą w tym żmudnym procesie, bo niezwykle usprawnia wszelkie kwerendy. Zrobiłam dyplom z historii sztuki, ale studia międzywydziałowe mają to do siebie, że utrudniają specjalizację - zachęcają do zawodowego szwendania się. Toteż gdy odeszłam do pracy w mediach, właściwie porzuciłam marzenia o przygotowaniu własnej wystawy.
To co się zmieniło?
Praca nad książką okazała się czasem różnych przewartościowań i stała się bodźcem do - paradoksalnie - pewnej specjalizacji związanej z moją własną tożsamością. Długo uciekałam od postawienia w centrum zainteresowania tego wszystkiego, co się jakoś wiąże z myśleniem w kategoriach rasowych, jakby obawiając się, że stanę się pewną kliszą tej tożsamości. Pewnie tak się trochę stało, ale lubię myśleć, że mimo wszystko jest w tym jakaś moja wrażliwość, a indywidualne doświadczenie nie określa całej ramy mojej pracy, jest raczej punktem zaczepienia - czymś w rodzaju wziernika.
Praca nad książką okazała się czasem różnych przewartościowań i stała się bodźcem do - paradoksalnie - pewnej specjalizacji związanej z moją własną tożsamością
„Drogi czarnych wkraczają na biały ląd” to po części kontynuacja twojej debiutanckiej książki. Czym wystawa różni się od „Jak biały człowiek”?
Kiedy pracowałam nad książką zwróciłam uwagę na to, że to właśnie okres powojenny i szczególny splot polityczny bloku wschodniego z regionem dekolonizującej się Afryki Subsaharyjskiej wpłynęły na kształt diaspor afrykańskich w Polsce. Pisząc rozdział o polskiej rzeźbiarce Alinie Ślesińskiej, którą rząd Ghany - pierwszego niepodległego państwa regionu - zaprosił do projektu monumentalnego pomnika prezydenta Kwame Nkrumaha, pomyślałam, że w historii PRL-u znajdują się pewnie inne zapomniane relacje. Wystawa skupia się na okresie 1945-89. Na tym, jak polityka i ideologia oddziaływały na polskie myślenie o Czarności i Afryce Subsaharyjskiej i w jaki sposób opowiadały o tym sztuka i kultura wizualna epoki. Z kolei książka prezentuje o wiele szerszą perspektywę - od XVIII wieku po czasy najnowsze.
Dlaczego zrobiłaś właśnie tę wystawę jako pierwszą?
Wystawa jest kontynuacją procesu przyglądania się temu, jak w polskiej kulturze i społeczeństwie patrzono na czarnych ludzi. Studiowałam historię sztuki, ale przez lata pracowałam w różnych obszarach humanistyki, głównie pisząc, a mniej korzystając z dyplomowego wykształcenia. Okazało się jednak, że kiedy zaczęłam traktować moją tożsamość jako punkt wyjścia do pracy, pojawiła się perspektywa związana ze sztuką. Zresztą sama mi zasugerowałaś, że powinnam zrobić wystawę. Wystawa w MSN, czyli instytucji zlokalizowanej w centralnym punkcie stolicy, która od niedawna rezyduje w nowym, przyciągającym uwagę budynku, to także niepowtarzalna szansa na przybliżenie historii polskich relacji z Afryką Subsaharyjską szerokiej publiczności.
Ponieważ urodziłam się i wychowałam w Polsce, patrzenie przez pryzmat polskości - kultury i języka - jest dla mnie najbardziej naturalnym obszarem zainteresowań. Z tego powodu interesuje mnie to, jak ta polska kultura postrzega Czarność, bo to w niej jestem zanurzona
Ekspozycja „Drogi czarnych wkraczają na biały ląd” jest pełna prac międzynarodowych artystów, niekoniecznie rozpoznawanych w Polsce. Opowiedz jakim kluczem się kierowałaś przy ich wyborze oraz jak wyglądał proces ich pozyskiwania?
Są trzy grupy prac artystów spoza Polski. Pierwsza to obrazy nigeryjskich modernistów - Bruce’a Onobrakpeyi i Jimoha Akolo - prezentowane wcześniej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w 1969 roku. Chciałam zwrócić uwagę na tę wystawę, bo nie była to wystawa etnograficzna, lecz skupiona na sztuce wtedy współczesnej. Z czasem okazało się, że pokazywane wówczas nazwiska znalazły się w kanonie nigeryjskiego modernizmu. Druga grupa to prace Worku Goshu i Hailu Tsigie – absolwentów krakowskiej i warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, pochodzących z Etiopii. Trzecia grupa to dokumentalne etiudy filmowe absolwentów łódzkiej filmówki pochodzących między innymi z RPA, Sudanu czy Kenii.
Czy jest jakaś praca, której nie udało Ci się pokazać, a bardzo byś chciała?
Chciałam pokazać więcej prac prezentowanych na wspomnianej wystawie sztuki nigeryjskiej z 1969 roku, między innymi Erhabora Emokpae oraz obraz Wojciecha Fangora „Lincz” z 1948 roku ukazujący skatowane czarne ciało i odnoszący się do ofiar segregacji rasowej w Stanach Zjednoczonych.
Gdyby miała powstać kolejna odsłona lub kontynuacja „Drogi czarnych wkraczają na biały ląd”, czemu byś ją poświęciła?
Wiele zależałoby od kontekstu prezentacji i lokalizacji. Na pewno rozwinęłabym różne wątki, które na wystawie w MSN są tylko zasugerowane, na przykład wpływ relacji politycznych na rozbudowę kolekcji sztuki i rzemiosła z różnych regionów Afryki w polskich muzeach etnograficznych. Może udałoby się też lepiej zrozumieć i pokazać drugą perspektywę, czyli sposób, w jaki postrzegano te relacja w krajach afrykańskich, zwłaszcza w Gwinei i Ghanie.
Czego Polacy nie wiedzą o relacjach Polskiej Republiki Ludowej z krajami i kulturą Afryki Subsaharyjskiej, a powinni?
Myślę, że to sprawa generacyjna. Starsze pokolenia wiedzą, że te relacje były, a wystawa okazuje się bodźcem do przypominania sobie rodzinnych historii, które były z nimi powiązane. Młodsze niewiele, bo im bliżej końca PRL-u tym mniej politycznej uwagi poświęcano tym tematom. Z kolei w okresie transformacji byliśmy zainteresowani głównie Zachodem.
Czasy się zmieniają, ale zdaje mi się, że bycie czarną Polką, czy Polakiem jest czymś wciąż nieco zaskakującym i nieoczywistym
W jaki sposób praca nad tą wystawą (i wcześniej, nad książką) wpłynęła na Twój sposób myślenia o własnej tożsamości?
W jakiś paradoksalny sposób oba doświadczenia pozwoliły mi się zdystansować wobec rasizmu i rozmaitych skojarzeń czy obrazów, którymi operuje. Ponieważ urodziłam się i wychowałam w Polsce, patrzenie przez pryzmat polskości - kultury i języka - jest dla mnie najbardziej naturalnym obszarem zainteresowań. Z tego powodu interesuje mnie to, jak ta polska kultura postrzega Czarność, bo to w niej jestem zanurzona. Zresztą posługuję się słowem Czarność, nieco na marginesie jego anglojęzycznego wymiaru, gdzie wiąże się przede wszystkim z postrzeganiem samych siebie i emancypacją. Dla mnie Czarność jest pewnym zbiorem wyobrażeń o czarnych osobach, które są postrzegane w pierwszej kolejności zawsze przez pryzmat koloru skóry i wyglądu, i towarzyszących im narracji, często niezwykle stereotypowych. Jednocześnie ta perspektywa staje się emancypująca, bo okazuje się, że w tym patrzeniu są nie tylko stereotypy, są też źródła pewnej przynależność do wspólnoty. Myślę, że różne formy opowiadania o tych wątkach są szukaniem sposobu na umieszczanie tematu w szerszej debacie publicznej.
Wiem jednak, że nie zawsze czułaś się komfortowo, biorąc temat Czarności na przysłowiowe sztandary w tej szerszej debacie publicznej. Dlaczego mimo wszystko się na to zdecydowałaś?
Czasy się zmieniają, ale zdaje mi się, że bycie czarną Polką, czy Polakiem jest czymś wciąż nieco zaskakującym i nieoczywistym. Przypuszczam, że wiele młodych osób, które mają podobną tożsamość do mojej, może nadal tęsknić za czymś w rodzaju platformy wspólnych doświadczeń, która się z nią wiąże. Szukanie w przeszłości opowieści, które jakoś oświetlają to, kim jesteśmy lub kim byli różni czarni ludzie, których losy skrzyżowały się z polską historią, wydaje mi się czymś w rodzaju antidotum na poczucie nieprzystawalności. W pewnym sensie robię to dla wszystkich osób z mniejszości, które chciałyby taką pracę kontynuować, czy nawet kwestionować i myślę sobie wtedy o sobie z okresu dorastania, że pewnie chciałabym wtedy móc oglądać takie wystawy i czytać takie książki. A może - biorąc pod uwagę, jak długo od tej tożsamości uciekałam - wcale nie.
_______________________
Oliwia Bosomtwe (1991), autorka książki „Jak biały człowiek. Opowieść o Polakach i innych” (W.A.B 2024) opisującej polskie wyobrażenia o Czarności i doświadczenia czarnych Polaków, prezentowanej na wystawach w Nowym Jorku i Brukseli. Interesuje ją historia polskich relacji z Czarnością i Afryką Subsaharyjską. Pisze teksty, prowadzi spotkania oraz bywa kuratorką wystaw. Absolwentka międzywydziałowych indywidualnych studiów humanistycznych na UW. Pracuje nad doktoratem z socjologii na Uniwersytecie SWPS. Była redaktorka naczelna portalu Noizz.pl. Współpracuje m.in. z miesięcznikiem „Znak”.
_______________________
Anka Wandzel – pisarka, eseistka, antropolożka, matka. Autorka zbioru esejów "Sztuka przetrwania" wydanego w 2025 nakładem Karakteru. Współpracowniczka „Dwutygodnika”, „Miesięcznika Znak”, „OKO.press”, „Przekroju” i "Zwykłego życia". Pisze o zmianach klimatu, kulisach polskiej kultury, niewidzialnej pracy opiekuńczej oraz o miejskich chaszczach, chwastach i roślinach ruderalnych. Od 2022 roku należy do Spółdzielczej Farmy Miejskiej MOST na Siekierkach, gdzie razem z innymi próbuje uprawiać przyszłość u gruntu. W 2026 roku weszła w skład rady programowej Art Inkubatora Goyki3 w Sopocie.
_______________________
_______________________