Dwudziestoletni dorobek Sputnik Photos układa się w rozległą opowieść o życiu w państwach dawnego bloku wschodniego, w cieniu rosyjskiego imperializmu i ciągłym zagrożeniu utratą demokracji. Retrospektywa kolektywu w krakowskim Muzeum Fotografii upatruje czynnika łagodzącego doświadczenie wschodnioeuropejskiego losu w relacyjności, wspólnotowości i uważności na niesprawiedliwość.
Dwadzieścia lat to pozornie niezbyt długi okres. Jednak gdy na wystawie „Wspólnie. 20 lat kolektywu Sputnik Photos” przeczytałam o cyklu Jana Brykczyńskiego „Masza”, uświadomiłam sobie, jak bardzo przez ostatnie dwie dekady zmieniła się i Polska, i metodologie pracy nad reportażem fotograficznym. Obecny na ekspozycji jedynie poprzez opisy zdjęć projekt z lat 2006-2008 śledzi losy migrantki z Białorusi handlującej fałszowanym alkoholem na Stadionie Dziesięciolecia, by utrzymać rodzinę. (Niewidoczne) fotografie publikowane wówczas w tygodniku „Polityka” dziś nie tylko stanowią świadectwo rzeczywistości, która zdaje się bardzo odległa, ale również – jak przyznaje sam autor – prawdopodobnie nie powstałyby w takiej formule i konwencji.
W nagraniach towarzyszących wystawie w krakowskim Muzeum Fotografii członkowie i członkinie Sputnik Photos wspominają, że kolektyw uformował się w 2006 roku jako odpowiedź na kryzys prasy. Był próbą samodzielnego stworzenia sobie warunków do pracy nad pogłębionymi, często czasochłonnymi reportażami, dla których nie było już miejsca w mediach głównego nurtu. Oprócz potrzeby zwiększenia twórczej autonomii i woli działania w grupie założycielki i założycieli kolektywu połączyło także zainteresowanie społeczno-politycznym i kulturowym krajobrazem Europy Środkowo-Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem państw pozostających w przeszłości w strefie wpływu ZSRR. Zaledwie dwa lata po akcesji do Unii Europejskiej Czech, Estonii, Litwy, Łotwy, Polski, Słowacji, Słowenii i Węgier kierowanie spojrzenia ku Wschodowi i tropienie pozostałości sowieckich systemów mogło wydawać się przedsięwzięciem spóźnionym i niepotrzebnym. Artystki i artyści zrzeszeni pod szyldem Sputnika opierali się łatwej pokusie, by zmierzać wyłącznie do przodu, ku Zachodowi i postępowi, bez oglądania się za siebie, w przekonaniu, że transformacja jest już procesem dokonanym. Fotografowane przez nich społeczeństwa bloku wschodniego usiłowały wówczas zrzucić z siebie ciężar przeszłości, pozbywając się pospiesznie zbędnego balastu: artefaktów, zwyczajów, tytulatury, pomników i całych założeń urbanistycznych. Pozostawało jednak wciąż wiele do odkrycia, zbadania i udokumentowania, a duch autorytarnej Rosji miał nigdy nie rozwiać się do szczętu, o czym zaświadcza całość retrospektywy.
Artystki i artyści zrzeszeni pod szyldem Sputnika opierali się łatwej pokusie, by zmierzać wyłącznie do przodu, ku Zachodowi i postępowi, bez oglądania się za siebie, w przekonaniu, że transformacja jest już procesem dokonanym
Kuratorka wystawy, Marta Szymańska, zorganizowała niezwykle obszerny i różnorodny dorobek kolektywu wokół zagadnienia stanowiącego rdzeń i sens jego działań: szeroko pojmowanej współpracy i wspólnotowości. Wybrane cykle fotograficzne i pojedyncze zdjęcia czy instalacje ułożone są wzdłuż osi tematycznych, takich jak: współpraca z osobami znajdującymi się po drugiej stronie obiektywu, współdzielenie autorstwa wewnątrz grupy, zaangażowanie w ruchy społeczne i działania pomocowe, czy wreszcie zagadnienie czerpania ze wspólnie wypracowanych zasobów i narzędzi w pracy indywidualnej.
Zarówno topograficznie, jak i problemowo w centrum ekspozycji znajduje się „Archiwum Straconych Terytoriów” – zbiór obejmujący 1849 zdjęć wykonanych w latach 2008-2016 przez Andreja Balco, Jana Brykczyńskiego, Andreia Liankevicha, Michała Łuczaka, Rafała Milacha, Adama Pańczuka i Agnieszkę Rayss w byłych republikach radzieckich oraz Rosji. Baza nieprzypisanych do poszczególnych autorów i autorek fotografii podlega ciągłym przekształceniom i stanowi zasób opowieści, z których można czerpać, i które można układać w różne sekwencje, podzbiory, warianty narracji. Z wykorzystaniem tej metody powstało wiele wystaw i instalacji, a także trzy publikacje książkowe. Wieloletni projekt dokumentował zmiany w czasie ich trwania, poprzez mikrohistorie opowiadając o tym, jak dziedzictwo ZSRR manifestuje się w codziennym życiu mieszkańców 15 nowych państw. To z założenia subiektywne, fragmentaryczne, niekompletne archiwum, za sprawą swoich rozmiarów, rozmachu i ambicji, staje się czymś w rodzaju dzieła totalnego, w którym poszczególne elementy łączą gęste sieci powiązań.
Wystawa „Wspólnie…” kontynuuje realizowany już podczas poprzednich prezentacji „Archiwum…” koncept rozpraszania cykli fotograficznych i prezentuje wybrane fotografie, którym towarzyszą przejmujące, często nieznane szerzej historie o degradacji środowiska, głodzie, ludzkiej krzywdzie, lokalnych konfliktach zbrojnych. Artystki i artyści dokumentują krajobrazy noszące trwałe piętno nadmiernej eksploatacji w imię wątpliwego postępu (związanego zarówno z zimnowojennym wyścigiem zbrojeń, jak i przemysłową ekspansją), szkodliwych eksperymentów tak skutecznie ukrywanych przed 1990 rokiem, że nawet po upadku ZSRR dotarcie do ich śladów wymaga wysiłku. Związek Radziecki na gruzach caratu stworzył amoralny porządek, w którym żyjące w ogromnym, słabo zurbanizowanym państwie miliony ludzi nie miały żadnego znaczenia, a geograficzne rozproszenie pozwalało na niemal doskonałą kontrolę przepływu informacji między obywatelami.
Projekt Sputnik Photos wydobywa na światło dzienne nieprzyjemną prawdę, że ten stan rzeczy w niemałym stopniu trwa nadal – długotrwałe skutki skażenia środowiska czy głód w dawnych republikach radzieckich nie są tematami, które przebijają się do świadomości mieszkańców zachodniej części świata. To także pasjonująca opowieść o tym, jak nowopowstałe państwa nierzadko dziedziczą po ZSRR sposoby uprawiania polityki i posługiwania się propagandą, koncepcje urbanistyczne (w tym zwyczaj tworzenia od zera nowych miast), estetyki będące mniej lub bardziej odległym echem socrealizmu, normy społeczne i kulturowe. Fotografie masy upadłościowej ZSRR paradoksalnie okazują się dokumentacją tego, czego nie ma, śladu po czymś, co zniknęło: to armeńskie miasto Spitak zniszczone całkowicie podczas trzęsienia ziemi, wyrobiska i porzucona infrastruktura po wydobyciu uranu w Kirgistanie czy zaniechane bombastyczne inwestycje gruzińskiego prezydenta Saakaszwilego.
Projekt Sputnik Photos wydobywa na światło dzienne nieprzyjemną prawdę, że ten stan rzeczy w niemałym stopniu trwa nadal – długotrwałe skutki skażenia środowiska czy głód w dawnych republikach radzieckich nie są tematami, które przebijają się do świadomości mieszkańców zachodniej części świata
„Archiwum Straconych Terytoriów” jest najambitniejszym, ale jednym z wielu projektów Sputnik Photos składających się na obszerną, wielogłosową opowieść o doświadczeniu życia w państwach dawnego bloku wschodniego, tapiserię utkaną z dziesiątek narracji o losach jednostek czy społeczności. Na wystawie „Wspólnie. 20 lat kolektywu Sputnik Photos” przypomniany zostaje także cykl Rafała Milacha „Winners” (2010-2013) złożony z portretów zwycięzców państwowych i lokalnych konkursów na Białorusi, m.in. na: osobę z ciałem o wymiarach najbardziej zbliżonych do Jennifer Lopez, najlepszego policjanta w Mińsku czy pokojówkę najszybciej zmieniającą pościel. Cykl przejmuje estetykę i język komunikacji anachronicznego systemu podtrzymywanego przy życiu przez Łukaszenkę tylko po to, by poddać go krytyce. Aby przedsięwzięcie w ogóle mogło dojść do skutku w realiach kontrolującego narrację reżimu Milach musiał utrzymać fasadę projektu fotograficznego wykonywanego bez cudzysłowu czy dystansu, ale też bez możliwości nawiązania osobistej relacji z portretowanymi. Na wystawie zamiast stanowiących trzon projektu dokumentalnych zdjęć Milach pokazuje wklejone do Moleskine’a odbitki Instax Mini, opatrzone własnymi dopiskami i rysunkami, ujawniające jego prawdziwy – pełen dezynwoltury i sceptycyzmu – stosunek do zjawiska kulturowego „przodownika”, choć przecież nie do ludzi obsadzonych w tej roli, będących świadomymi bądź nie ofiarami białoruskich władz.
Z wystawy wyłania się obraz praktyki twórczej członków i członkiń Sputnik Photos zasadzającej się na balansowaniu z uwagą na pasie ziemi pomiędzy fotografią a aktywizmem, tak aby z jednej strony nie podporządkowywać trudnych społecznych czy jednostkowych doświadczeń realizacji własnych celów artystycznych, a z drugiej – by pozostać fotografem-człowiekiem, a nie aktywistą, który dla odmiany wciela się w rolę propagandysty słusznej sprawy, pozbawiając twórczość niuansów. Wydaje się, że ambitnym zamierzeniem członków i członkiń kolektywu jest pozostanie człowiekiem w sieci relacji z innymi, nieobojętnym na cierpienie, uważnym obserwatorem naszej epoki, nietracącym z oczu dokumentacyjnego waloru fotografii, czego świadectwem jest chociażby udział artystów ze Sputnika w powołaniu Archiwum Protestów Publicznych.
To humanistyczna perspektywa jest wyraźnie widoczna w zestawieniu dwóch zrealizowanych na przestrzeni pięciu lat projektów Agnieszki Rayss, która w naturalnych wnętrzach domów sfotografowała silne, dumne ze swoich dokonań kobiety: członkinie grupy Femen oraz weteranki wielkiej wojny ojczyźnianej. Pozujące na tle nieustająco modnych wzorzystych tapet bohaterki nie są aż tak odległe od siebie, jak mogłoby to się wydawać – jedne i drugie wyjęte ze wzniosłego kontekstu i sportretowane w skromnym i przyziemnym anturażu wschodnioeuropejskich mieszkań.
Z wystawy wyłania się obraz praktyki twórczej członków i członkiń Sputnik Photos zasadzającej się na balansowaniu z uwagą na pasie ziemi pomiędzy fotografią a aktywizmem(...)
W drugiej części wystawa wyprowadza nas z lat post-transformacyjnych we współczesność, w której od kilku lat na nowo przekonujemy się, że wciąż pada na nas cień Rosji, a wywalczona z trudem demokracja traci swój powab. Długi cykl zmian społeczno-politycznych w naszym regionie, od kryzysu demokracji w Polsce, poprzez pandemię, aż po pełnoskalową wojnę w Ukrainie, przekierował uwagę kolektywu ze zmagań z trudną przeszłością na zaangażowanie i interweniowanie w sprawach dotyczących naszych praw i bezpieczeństwa tu i teraz. Ekspozycja „Wspólnie…” przypomina podjęty przez członkinie i członków Sputnik Photos wysiłek bieżącego, uważnego dokumentowania protestów społecznych w Polsce po 2015 roku, dotyczących obrony mechanizmów państwa demokratycznego, praw reprodukcyjnych kobiet, praw mniejszości czy solidarności z Ukrainą. Wyraziste i nacechowane silnymi emocjami kadry przedstawiające obywateli na ulicach miast zostają skontrowane dużo bardziej intymnymi, osobistymi perspektywami. Do adekwatnego wyrażenia złożoności emocji towarzyszących radykalnym przemianom rzeczywistości: niepokoju, zagubienia, samotności, forma tradycyjnej fotografii może okazać się niewystarczająca, stąd artyści i artystki poszerzają formułę o elementy instalacji i wideo.
W pracy „Moja piwnica” z 2025 r. Jan Brykczyński poddaje refleksji lęki związane z wojną toczącą się za polską granicą, realizując instalację, na którą składa się odręcznie zapisana lista przedmiotów do zgromadzenia w przypadku działań wojennych w Polsce oraz piramida pieczołowicie opisanych kartonów na owe rzeczy oraz zapasy, nigdy jednak niezapełnionych i niezgromadzonych w piwnicy. Nad naszymi projekcjami i wyobrażaniami związanymi z wojną obserwowaną przez zmiękczający filtr ekranu zastanawia się Karolina Gembara, w interaktywnej instalacji „Warcats” oferująca widzowi możliwość czuwania nad spokojnym snem ukraińskiego żołnierza i jego kota. Po tradycyjne środki fotograficzne sięga z kolei Michał Łuczak, który w cyklu „Prace leśne” komentuje sposób prowadzenia gospodarki leśnej w Polsce, zamiast języka interwencyjnego reportażu wybierając jednak subtelną wizualną metaforę i czarno-białe pejzaże o klasycznej kompozycji.
Wartością dodaną wystawy jest spojrzenie na Sputnik Photos nie tylko jako na grupę wybitnych twórców i twórczyń, ale także organizację pozarządową działającą w obszarze kultury, która mierzy się z tymi samymi problemami, jakie są doświadczeniem innych NGO, pomimo wysokiej pozycji jej członków w świecie fotografii. W nagraniach umieszczonych na ekspozycji fotografowie i fotografki wspominają o kluczowej roli dobrej organizacji i koordynacji pracy, ponieważ jej jakość przekłada się na wartość działań artystycznych czy społecznych. Podsumowanie „Archiwum Straconych Terytoriów” zawiera informację o całkowitym koszcie realizacji projektu oraz źródłach jego finansowania, a Michał Łuczak wspomina w nagraniu o wyzwaniach związanych z pozyskaniem funduszy dla wieloletnich i rozbudowanych działań, które realizowane były poza Unią Europejską, m.in. w Azji Centralnej, co uczyniło je niewidzialnymi dla systemów grantowych. Powracają tu jak refren dobrze znane bolączki projektariatu: z jednej strony prawdopodobnie część cykli Sputnika z ostatnich 20 lat nie powstałaby, gdyby nie zwiększona dostępność programów dotacyjnych po wejściu Polski do Unii Europejskiej, a z drugiej – ten system nierzadko nie jest w stanie pomieścić przedsięwzięć ważnych i ambitnych, ale wykraczających poza ramy konkursowych kategorii czy obligatoryjnych relatywnie krótkich terminów realizacji.
W narracji o dwudziestoleciu pracy kolektywu dość wyraźnie rysuje się stopniowe przejście od roli autonomicznych twórców – obserwatorów rzeczywistości – do roli aktywistów i inicjatorów działań społecznych, pracujących bezpośrednio z grupami defaworyzowanymi czy jednostkami w różnego rodzaju kryzysach
W narracji o dwudziestoleciu pracy kolektywu dość wyraźnie rysuje się stopniowe przejście od roli autonomicznych twórców – obserwatorów rzeczywistości – do roli aktywistów i inicjatorów działań społecznych, pracujących bezpośrednio z grupami defaworyzowanymi czy jednostkami w różnego rodzaju kryzysach. W tym kontekście ważny wydaje się komentarz Karoliny Gembary towarzyszący jej projektowi „Alija i ja” (2019-2023), który wyewoluował z warsztatów dla osób z doświadczeniem migracji. Gembara punktuje brak solidnych ram dla takiej formy współpracy twórczej, zauważając że: „instytucje finansujące projekty kultury często oczekują od artystów roli animatorów i aktywistów, nie wprowadzając przy tym realnych zmian systemowych i przerzucając odpowiedzialność za działania inkluzywne na małe organizacje i jednostki”. Stanowiąca ważny wątek retrospektywy współpraca członkiń i członków kolektywu z bohaterkami i bohaterami zdjęć obciążona jest trudnościami charakterystycznymi dla oddolnych działań społecznych: brakiem ciągłości finansowania czy rozbudowanego zaplecza organizacyjnego, co sprawia, że pomimo podejmowania licznych działań partycypacyjnych, artystki i artyści szukają równowagi w podtrzymywaniu indywidualnych relacji, jak w przypadku Rafała Milacha i Wietnamczyka Linha czy Gembary i Czeczenki Aliji. Głosy wybrzmiewające na wystawie wydają się istotne także w kontekście trwającej debaty wokół dopłat do składek społecznych najgorzej sytuowanych artystów. Przejmujący współodpowiedzialność za rozwiązywanie społeczno-politycznych problemów i łatanie systemowych dziur, szukający odpowiedzi na poważne filozoficzne i socjologiczne pytania twórcy powinni dodatkowo świetnie odnajdować się w wolnorynkowej rzeczywistości i nie zawracać nikomu głowy oczekiwaniem stabilnego finansowania.
Wystawa „Wspólnie. 20 lat kolektywu Sputnik Photos” za pomocą wybranych, zróżnicowanych stylistycznie i tematycznie projektów powstałych na przestrzeni dwóch dekad buduje portret grupy będącej w nieustanymi procesie zmian, reagującej na istotne zjawiska społeczne i polityczne z wykorzystaniem metodologii i środków daleko wykraczających poza granice fotografii reportażowej i dokumentalnej. O sile oddziaływania projektów kolektywu zdaje się decydować umiejętność opowiadania o niesprawiedliwości i krzywdzie, o wykluczeniu i marginalizowanych kulturach, w sposób metaforyczny, z szacunkiem do bohaterek i bohaterów, sytuując jednostkowe losy i wybrane tematy w szerokim kontekście dziejów Europy Środkowo-Wschodniej.
Muzeum Fotografii w Krakowie (MuFo)
11.04–13.09.2026
Kolektyw Sputnik Photos w składzie: Jan Brykczyński, Karolina Gembara, Michał Łuczak, Rafał Milach, Adam Pańczuk, Agnieszka Rayss,
we współpracy z Marzeną Michałek-Dąbrowską,
oraz: Edgar Bąk, Diana Lelonek, Weronika Perłowska
Kuratorka: Marta Szymańska
_______________________
Karolina Maciejewska – kulturoznawczyni, autorka tekstów poświęconych sztuce, fotografii, filmowi i dizajnowi. Zajmuje się tworzeniem i redagowaniem treści, PR i komunikacją, a także koordynacją projektów dotacyjnych. W przeszłości związana m.in. z Centralnym Muzeum Włókiennictwa, Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Łodzi i Narodowym Centrum Kultury, gdzie współtworzyła i koordynowała program dotacyjny MKiDN Kultura Dostępna.
_______________________
_______________________